Przejdź do głównej zawartości

Spacerkiem po Lizbonie: Alfama



Lubię Alfamę, bo to taka Portugalia w pigułce. Ma wszystko, co w tym kraju najpiękniejsze: strome schodki, suszące się za oknami pranie, kameralne zaułki, zapach morza, gwar kawiarenek, pyszne jedzenie w szemranych tascach (czyli tawernach, knajpach), koty wylegujące się na słońcu, bungenwille kwitnące wiosną, no i oczywiście wąskie i kręte uliczki opisywane w każdym przewodniku.



Nazwa Alfama pochodzi z języka arabskiego i oznacza źródło wody lub fontannę. To właśnie Alfama dała Lizbonie swój początek. Co ciekawe, dzielnica prawie bez szwanku przetrwała katastrofalne trzęsienie ziemi z 1755.  Jeśli więc chcemy odnaleźć tradycyjny portugalski klimat to gdzie, jak nie tutaj?


Po Alfamie najlepiej spacerować pieszo, ale warto również wsiąść do tramwaju nr 28. Ten żółty wagonik to symbol Lizbony, ciekawostka turystyczna, ale i codzienny środek transportu wielu lizbończyków. Chociaż jego trasa biegnie przez kilka dzielnic, to najwięcej emocji dostarcza jazda właśnie po Alfamie, gdy tramwaj pnie się pod górę, manewruje po ciasnych  uliczkach pełnych zakrętów – czasem tak wąskich, że wychylając się z okien możemy dotknąć ścian budynków. 

Źródło: pixabay.com (Peter Kraayvanger)

Pamiętajcie jednak, że na tramwaju zwiedzanie się nie kończy! To tylko jedna z możliwości. Aby poczuć klimat tej dzielnicy, trzeba pochodzić, a najlepiej się tu zgubić. Po Alfamie najlepiej szwędać się bez mapy, bez celu, bo w ten sposób możemy poznać prawdziwe życie mieszkańców tej dzielnicy, a nawet odkryć prawdzie perełki, jak maleńki bar na rogu, ukryte miradouro z cudnym widokiem, czy małe ale bardzo fotogeniczne patio. Nie podam więc jednej trasy zwiedzania, bo sądzę, że każdy powinien odnaleźć swój własny sposób na Alfamę.

Źródło: pixabay.com (InselGreta)


 
Uroku dzielnicy dodają niewielkie tascas, czyli knajpki. Idealne miejsce, by przysiąść na chwilę i wzmocnić się kawą lub winem przed dalszym spacerem. Najlepsze są te oddalone od utartych szlaków (tak!tak! Alfama też się komercjalizuje!), najbardziej niepozorne, z kilkoma stolikami. Nie znajdziemy w nich eleganckiej zastawy ani wykwintnego menu, ale mamy szansę zjeść najlepsze sardynki w naszym życiu.

Źródło: wikipedia

Ze względu na ukształtowanie terenu, na Alfamie znajdziecie również wiele punktów widokowych, tarasów z których można podziwiać panoramę dzielnicy, rzekę Tag i port Santa Apolonia oraz słynne czerwone dachy,  z których znana jest Lizbona. 

Źródło: pixabay.com (Skitterphoto)

Dzielnica ożywa wieczorem, kiedy z małych i większych knajpek zaczyna rozbrzmiewać fado. To portugalska muzyka, której wzruszające melodie opowiadają o tęsknocie  żeglarzy za domem, smutku kobiet stojących w porcie i czekających na wieści o ukochanym, ale i o radości spotkania, pięknie miłości, czy urokach cudownej Lizbony.
Zupełnie inne oblicze Alfama prezentuje w czerwcu, podczas święta dzielnicy, związanego z celebracją imienin św. Antoniego. Wówczas lizbończycy bawią się, tańczą i śpiewają na ulicach właściwie przez całą dobę a ulice pachną grillowanymi sardynkami. To jedna z największych i najweselszych imprez ulicznych na świecie. To intrygujące, ile energii i radości są w stanie wykrzesać z siebie  poważni i nieco smutni na co dzień Portugalczycy.

Źródło: wikipedia

Źródło: wikipedia
Alfamy nie można pominąć podczas wizyty w Lizbonie. Spacerując, warto mieć oczy szeroko otwarte i głowę zadartą do góry. Tylko w ten sposób można dostrzec pięknie zdobione fasady, suszące się w oknach pranie, dekoracje pozostawione po czerwcowym święcie św. Antoniego i oczywiście ciekawskie koty ze zdziwieniem obserwujące wszędobylskich turystów. 










Popularne posty z tego bloga

Coimbra i Biblioteka Tajemnic

Cabo Girão - fotorelacja

8 trunków, które trzeba spróbować będąc w Portugalii

Portugalia z Dzieckiem. Część 1: PORTO

Kawa niejedno ma imię, czyli jak nie zwariować w cafeterii...

Portugalia dla Zakochanych. 10 pomysłów na Walentynki

Cabo da Roca: tam, gdzie ziemia się kończy i morze zaczyna....

Jeden dzień w Coimbrze

Figueira da Foz: gdzie rzeka Mondego łączy się z morzem