Uma bica, faz favor!

W Portugalii życie płynie własnym, niespiesznym tempem. Skupia się w niewielkich kawiarenkach, gdzie rozleniwieni mieszkańcy przeglądają codzienną prasę, toczą dysputy o wszędobylskim kryzysie lub po prostu wzmacniają się kolejną porcją aromatycznego espresso. Ups! Poprosić o espresso w Portugalii to duży błąd. Oczywiście łagodni Portugalczycy szbyko nam wybaczą, ale jeśli chcemy być poprawni, zamawiamy po prostu "cafe" lub "bica".


"Uma bica, faz favor!" ("poproszę kawę"), to najczęściej wypowiadane zdanie w każdej tutejszej kawiarence. Każdy Portugalczyk wypija dziennie kilka filiżanek pysznego aromatycznego napoju. Tutejsza kawa nie ma sobie równych w Europie - przywożona z najlepszych afrykańskich i brazylijskich plantacji, umiejętnie parzona, podawana w maleńkich filiżankach - jest pysznym zastrzykiem energetycznym. Najlepiej smakuje z dużą ilością cukru. Wg anegdoty, słowo bica to skrót od zdania: "bebe isso com açúcar", czyli: "pij to z cukrem". Rzeczywiście, ciężko jest taką czarną esencję wypić bez odrobiny słodyczy.

Nie wiem, czy to zasługa atmosfery gwarnych lokalnych kawiarenek, sprzyjającego klimatu, pięknych porcelanowych filiżanek, czy po prostu świetnej jakości ziaren, ale nigdzie indziej kawa nie smakuje mi tak, jak w Portugalii...   


Komentarze