Poncha

Leniwe piątkowe popołudnie w Funchal. Lekka bryza przyjemnie łagodzi mocne promienie słońca. Maderczycy kończą pracę, przysiadają w kawiarnianych ogródkach i snują plany na wieczór. Mimo że życie nocne skupia się w stolicy, tutejsi wiedzą, że przed każdą imprezą trzeba wybrać się do Camara de Lobos. Ta mała rybacka miejscowość jest bowiem królestwem ponchy, a poncha - sztandarowym maderskim drinkiem. 

Źródło: somosmadeira.com

Jest w niej to, co najlepszego posiada Madera - alkohol z trzciny cukrowej, zwany aguardente de cana (bez żadnych dodatków - nie do wypicia!), miód i sok z owoców. Tradycyjna poncza zawiera sok cytrynowy, ale obecnie spotkać można różne wariacje: jest poncha z marakują, ananasem, pomarańczą, gojabą... Wszystkie kolory tęczy! Żaden szanujący się bar nie zrobi ponchy z koncentratu. Sok musi być świeży, najlepiej wyciśnięty przed chwilą. Takie tradycyjne lokale można spotkać w wielu miejscach na wyspie. Najbardziej znane i cieszące się największą sławą znajdują się w niewielkim Camara de Lobos. To tutaj w piątkowe i sobotnie wieczory mieszkańcy Funchal rozpoczynają wieczór. Najlepszą opinią cieszą się te najbardziej obskurne i niewielkie bary - tam właściciele nie żałują aguardente, a sok z owoców wyciskają na oczach klienta.
Poncha idealnie orzeźwia w upalne dni, no i oczywiście idealnie poprawia humor :) A Maderczycy stosują ją także jako lek doskonały. Gdy łapie przeziębienie, wypijają lampkę ponchy przed pójściem spać, a rano budzą się zdrowi. Jeśli nie zadziałało - czynność trzeba powtórzyć. I tak do skutku ;)
Na zdrowie! 

Źródło: somosmadeira.com

Komentarze